21 kwietnia 2019 roku zmarł w wieku 72 lat nasz kolega, Mistrz Międzynarodowy Stanisław Michałowski, jeden z najlepszych gnieźnieńskich brydżystów (moim zdaniem najlepszy). Urodził się 7 kwietnia 1947 roku. Od 1968 do 2005 roku był członkiem PZBS i podporą czołowych gnieźnieńskich drużyn ligowych – w tym drugoligowej „Garbarni Gniezno”.

W latach 80 i 90 ubiegłego wieku dużo grywało się „w kółko”, najczęściej u mnie lub u Stasia w jego wiejskiej posiadłości pod Gnieznem. Były to niezapomniane popołudnia i wieczory, podczas których często miała miejsce następująca scena: wszyscy chowają karty „do pudełka”, w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku, gotowi do następnego rozdania kiedy z ust Stasia pada: „Chwila! Chwila!” po czym rozkładamy rozegrane rozdanie i następuje analiza poczynań rozgrywającego, z której wynika, że do doskonałości, mówiąc oględnie, było dość daleko. Rozgrywka była mocną stroną Stasia i zawsze można było liczyć na rozmowę dotyczącą ciekawych aspektów tego elementu brydża. Spotkanie z nim zwykle zaczynało się od słów: „masz taką kartę…” i robiło się ciekawie nawet jeśli brakowało czwartego lub nawet trzeciego do brydża.

Miałem też honor i przyjemność zagrać ze Stasiem kilka turniejów w słynnej poznańskiej „Gazowni”, w Sławie Śląskiej, Sopocie i Słupsku. Fajerwerków nie było ale, o ile pamiętam, honor nie ucierpiał.

Kilka lat temu Stasiu zerwał z uprawianiem brydża sportowego ze względów zdrowotnych ale dzięki BBO miał z nim codziennie kontakt jako ART7. Można go tam było spotkać o dowolnej porze dnia (a czasem i nocy).

W roku 2012 przeżył rozległy zawał serca i był przez kilka minut, jak się wyraził, „po drugiej stronie”. Od tej pory traktował każdy przeżyty dzień jako dar. Przeżył tych dni jeszcze około 2500.

Bene quiescas!

Pogrzeb odbędzie się w czwartek, 25 kwietnia o godzinie 11:30 na cmentarzu Św. Krzyża w Gnieźnie.

Marek Wojciechowski

Splinter



Jedną z najpopularniejszych konwencji strefy szlemowej jest Splinter.

Zanim zdefiniujemy czym to się je, popatrzmy na dwa przykłady:

Przykład 1:

                 KD54
                 KD54
                 K543
                 6

                 A9876
                 A3
                 A2
                 5432

Niewątpliwie każdy chciałby grać 6 widząc obie ręce.

Przykład 2:

                 KD54
                 KD54
                 K543
                 6

                 A9876
                 A3
                 62
                 KD42

Tym razem szlemik jest bez szans mimo nieco większej siły.

Splinter to konwencja pozwalająca odróżnić te dwa przypadki.

Splinter to nienaturalny przeskok bocznym kolorem informujący o dobrym ficie w atu oraz krótkości w licytowanym kolorze. Obowiązkiem partnera jest ustosunkowanie się do kwestii wyłączenia – jeśli cała siła zgromadzona jest w pozostałych trzech kolorach dajemy odpowiedź pozytywną (cuebid lub pytamy o asy), w przeciwnym wypadku dajemy odpowiedź negatywną (powrót na kolor uzgodniony).

W przykładzie 1 prawidłowa licytacja jest następująca: 1 – 4(Splinter) – 4 (cuebid) …

W przykładzie 2: 1 – 4 – 4 (negat).

Splinter nie zawsze jest licytowany w pierwszym okrążeniu licytacji. Np.:

1 – 1 – 1 – 4 (Splinter uzgadniający piki).

Z zasady bilansu wynika, że Splintera dajemy z ręką dającą wystarczające szanse na wygranie końcówki (po otwarciu 1/ będzie to 12-14PC – z silniejszą ręką trzeba szukać innej drogi dojścia do szlemika).

Partner otwiera 1NT i początek licytacji jest następujący:

1NT – 2 (transfer) – 2 – ?

Co licytujemy z ręką:

  1. AK9876 KW4 K73 D – ręka za silna na Splintera, licytujemy 3 lub 3 w zależności od ustaleń. Po Splinterze najczęściej usłyszymy 4 i jesteśmy w tym samym miejscu co na początku ale o dwa szczeble wyżej.
  2. AK9876 KW4 973 3 – 4 (Splinter ), jeśli partner odpowie pozytywnie, to droga do szlemika stoi przed nami otworem.

Marek Wojciechowski

Kontrola koloru atutowego

Przypuśćmy, że rozgrywamy 4 i dysponujemy takim kolorem atutowym: A9832 – 654. Przeciwnicy mają więc pięć kierów: KQJ107. Jeśli możemy sobie pozwolić na oddanie tylko dwóch lew atutowych musimy założyć, że kolor ten dzieli się u obrońców 3-2. Wydaje się, że wystarczy dwukrotnie zagrać w atu, lecz złośliwy przeciwnik połączy nam atuty trzeci raz i, jeśli do wygrania potrzebna jest przebitka w ręce zawierającej trzy atuty, plan legnie w gruzach.

Chcąc zachować kontrolę nad rozdaniem musimy zacząć atutowanie od zagrania małego kiera a dopiero później asa. W ten sposób osiągniemy dwa cele: odbierzemy przeciwnikom atuty grożące nadbitkami (ostatniego atuta spędzimy bocznymi kolorami) oraz pozostawimy trzeciego kiera w krótszej ręce.

                W10762
                762
                85
                K85
 AK8                          D953
 KDW                          83
 W10643                       97
 109                          W7643
                4
                A10954
                AKD2
                AD2

Gramy 4 po dwukrotnym zagraniu w piki. Próba przebicia trzeciego kara skończy się nadbitką a rozpoczęcie atutowania od asa – trzykrotnym połączeniem kierów.

Jedynym sposobem na wygranie tego kontraktu jest rozpoczęcie atutowania od małego kiera.

Wist K również nie jest groźny – wystarczy go przepuścić.

Jeszcze wyraźniej widać konieczność zachowania ostrożności w obchodzeniu się z kolorem atutowym w takim rozdaniu:

                85
                8743
                97
                76432
 W1073                        D642
 KDW10                        9
 865                          W10432
 W8                           1095
                AK9
                A652
                AKD
                AKD

Kontrakt 4, wist W.

Jeśli zlekceważymy wist przeciwnika (większość obrońców zawistuje K, który zostanie przepuszczony) i zagramy A i mały kier to ten „pancerny” kontrakt zakończy się wpadką.

Trudniejszy przykład panowania nad kolorem atutowym został opisany przez Henryka Niedźwieckiego prawie pół wieku temu.

                9653
                A
                ADW102
                W87
 W1072                        4
 DW1094                       K873
 65                           9874
 K3                           6542
                AKD8
                652
                K3
                AD109

Grasz 6 po wiście D.

Patrząc tylko na ręce NS i zakładając podział atu 3-2, łatwo doliczyć się 13 lew bez konieczności impasowania K: 5 kar, 4 piki, A, A i 2 przebitki kier. Większość graczy pomyśli o możliwym rozkładzie pików 4-1 i dojdzie do wniosku, że spowoduje to tylko korektę liczby lew do 12. Nie do końca jest to prawdą – łatwo sprawdzić, że przy podanym rozkładzie, dwukrotne cofnięcie się do ręki pikami celem przebicia kierów, uniemożliwi odebranie lew karowych.

Rozwiązanie może się wydawać dość zaskakujące – należy oddać pierwszą lewę pikową. Każdy inny sposób rozegrania atutów prowadzi do wpadki. Nawiasem mówiąc – kładzie wist W lub karowy ponieważ psuje komunikację (potrzebne jest dodatkowe dojście do ręki z powodu zablokowania kierów).

Na koniec przykład nie mający nic wspólnego z omawianą techniką rozgrywki:

                DW863
                32
                D42
                K105
 1092                         754
 D                            KW87
 109876                       K53
 AD92                         843
                AK
                A109654
                AW
                W76

Kontrakt 4, wist 9, E dokłada małe.

Ponieważ do oddania jest na pewno lewa treflowa nie można sobie pozwolić na oddanie trzech lew atutowych.

Abstrahując od podanego przykładu zastanówmy się jak prawidłowo rozwiązać kiery. Przy podziale 3-2 sposób rozgrywki jest obojętny, należy skupić się na rozkładach 4-1. Jeśli cztery kiery są u lewego obrońcy, nic nie możemy zrobić, zatem zakładamy, że lewy obrońca ma jednego kiera a prawy – cztery. Brakuje trzech figur i dwóch blotek, więc szansa na singlową figurę ma się do szansy na singlową blotkę jak 3 do 2, czyli 60% do 40%. Wniosek – aby mieć szansę na wygranie 4, rozgrywkę kierów należy rozpocząć od asa a następnie przejść do stołu i zagrać blotkę.

Na koniec należy rozważyć sposób wykorzystania szansy pikowo-treflowej. Są tu dwa sensowne sposoby:

  1. trefl do króla – potrzebne dobre położenie A (0.5) i podział pików 3-3 (0.36) czyli 0.5*0.36=0.18,
  2. trefl do 10 – potrzebne dobre położenie D (0.5) oraz  dobre położenie A lub podział pików 3-3 (0.5+0.5*0.36) czyli – 0.5*(0.5+0.5*0.36)=0.34.

Przy stoliku takie obliczenia nie zawsze są potrzebne – często wystarczy porównać, która z dwóch szans jest większa. W naszym przypadku porównanie jest dość proste – nawet bez wykonywania obliczeń widać, że drugi sposób jest lepszy (oprócz szansy o identycznym prawdopodobieństwie jak w 1. mamy szansę dodatkową (A z lewej).

Nie widać żadnego powodu do rozpoczęcia atutowania od małego kiera.

Marek Wojciechowski

 

18 stycznia 2019 roku zmarł mój wieloletni partner brydżowy, Mistrz Międzynarodowy Włodzimierz Ratajczak, jeden z najlepszych brydżystów w historii naszego miasta. Urodził się 22 maja 1947 roku a swoją przygodę z brydżem zaczął w wieku około 20 lat. Od tej pory nieprzerwanie aż do roku 2012, kiedy choroba uniemożliwiła mu dalszą grę, był członkiem czołowych gnieźnieńskich drużyn -w tym drugoligowej „Garbarni Gniezno” (mowa o ówczesnej drugiej lidze zwanej dziś pierwszą).

Jako pracownik PKP brał udział we wszystkich Mistrzostwach Polski Kolejarzy w tym czterokrotnie w zwycięskiej reprezentacji Zachodniej DOKP w Poznaniu. Miał też na swoim koncie dwukrotne zwycięstwo w Mistrzostwach Polski Garbarzy i kilka czołowych lokat w Mistrzostwach Wielkopolski.

Od kiedy pamiętam, a mieszkam w Gnieźnie od 1983 roku, Włodek był jednym z organizatorów i sędzią naszych lokalnych turniejów poniedziałkowych. Sędzią był zdecydowanym i bezkompromisowym. Kiedy padał słynny werdykt: „kara czasowa”, nie było odwołania. W początkach sędziowskiej kariery Włodka, często po dwóch godzinach gry, zdarzały się komunikaty: „Turniej pomylony! Zaczynamy od nowa!”, co wprowadzało atmosferę niekłamanego zachwytu wśród wszystkich maniaków brydża, ponieważ była okazja do rozegrania kilkunastu rozdań więcej niż zwykle.

Jak Włodek grał w brydża? Szybko, najczęściej skutecznie i był „obecny przy stoliku”. Wiedział co dzieje się w głowach przeciwników i partnera. Tego mnie nauczył – brydż to nie tylko matematyka.

Bene quiescas!

Marek Wojciechowski

Staranność

Na jednym z turniejów na maksy grałem kontrakt 6. Rozdanie jest ciekawe ponieważ po otwarciu kontrolki ukazał się sznurek zapisów od góry do dołu 650. Nie było więc potrzeby licytować 6 tylko wziąć 12 lew – 680 czy 1430 było maksem.

Rozdanie to nie jest też specjalnie trudne, trzeba tylko znać podstawowe techniki rozgrywki i wykazać się starannością w grze.

Po licytacji, w której W skontrował cue bid kierowy gramy 6 po wiście K.

                 8654
                 64
                 AK3
                 AK54

                 AKW1097
                 A5
                 8754
                 D

Lewa 0: liczymy lewy 5 pikowych, 1 kierowa, 2 karowe, 3 treflowe razem 11 lew. 12 lewę może dać podział pików 2-1, trzecia dama w impasie lub …

Lewa 1: TECHNIKA PRZEPUSZCZENIE, znamy ją ale nie stosujemy, bijemy asem

Lewa 2: TECHNIKA ODATUTOWANIE CAŁKOWITE, gramy A i E nie dokłada do koloru, ujawniła się trzecia dama za impasem

Lewa 3: rezygnujemy z techniki atutowania całkowitego grając K, u W została singlowa teraz D

Lewa 4: D

Lewa 5: przechodzimy do stołu A

Lewa 6: A – z ręki wyrzucamy kiera

Lewa 7: TECHNIKA ELIMINACJA, przebijamy kiera w ręku

Lewa 8: karem do stołu, niespodzianka, W myśli i wyrzuca trefla, bijemy K. Jeżeli W przebiłby damą pik wyrzucilibyśmy karo – TECHNIKA PRZEGRYWAJĄCA NA PRZEGRYWAJĄCĄ. Dalsza gra jest już chyba prosta…

Lewa 9: na K wyrzucamy karo, W dokłada trefla

Lewa 10: przebijamy trefla w ręce, ciąg dalszy TECHNIKI ELIMINACJI, W myśli i nie nadbija, wyrzuca kiera. W jeszcze walczy, gdyby nadbił to musiałby wyjść w kiera pod podwójny renons.

KOŃCÓWKA:

                 86
                 
                 3
                 

                 W10
                 
                 8
                

Mamy 2 przegrywające: pika i karo

Lewa 11: TECHNIKA WPUSTKA, gramy pika

Lewa 12: W gra, bo musi, pod podwójny renons w kiera, TECHNIKA PRZEBITKA, przebijamy na dowolnej ręce wyrzucając z drugiej ręki karo.

Lewa 13: bierzemy ostatnią lewę na atuta.

PROSTE? Chyba tak, wystarczyło starannie rozgrywać i kontrakt sam się wygrał.

Pełny rozkład:

                 8654
                 64
                 AK3
                 AK54
 D32                        
 KDW109                     8732
 9                          DW1062
 W1098                      7632
                 AKW1097
                 A5
                 8754
                 D

Gwoli ścisłości należy dodać, że wist w singletona karo odbierał przedwcześnie jedno z dojść do stołu, konieczne do przeprowadzenia opisanej wyżej eliminacji. Trudno jednak winić obrońcę W za to, że nie dążył do przebitki mając, prawie pewną, naturalną lewę na D.

Andrzej Chudy

Pogranicze brydża

Kilka miesięcy temu (w czasie Kongresu Poznańskiego) rzuciłem w eter problem z pogranicza brydża i matematyki:

Czy istnieje rozdanie, dla którego minimaksem jest PAS?

Nikt nie podjął rękawicy, chociaż nagroda była godna problemu – duże piwo.

Przy wydatnej pomocy komputera udało mi się w końcu znaleźć przykład:

Poczucie estetyki psują jedynie piątki w tabelce z liczbą możliwych do wzięcia lew.

Może ktoś ma ochotę na DWA duże piwa… za znalezienie rozwiązania na szóstkę?

Ciekawostka – program do określania minimaksa uparcie twierdzi, że minimx = 7NTS 0.

Marek Wojciechowski

Turniej 2013-10-21

Obrona przed wpustką Rozdanie nr 23

                 A52
                 A964
                 104
                 A975
    KJ                    83
    J85                   Q72
    J865                  AQ932
    J1086                 Q42
                 Q109764
                 K103
                 K7
                 K3

Rozgrywamy kontrakt 4 z ręki S po wiście J. Konfiguracja kierów sugeruje rozgrywkę na wpustkę. Podstawowym problemem jest brak komunikacji do przeprowadzenia eliminacji. Jedyną szansę upatrujemy w pomocy ze strony przeciwników. Zwracamy się o tę pomoc bijąc królem i grając do A. Teraz karo i czekamy na reakcję E. Załóżmy, że wziął lewę asem.

                 A52
                 A964
                 10
                 97
    KJ                    83
    J85                   Q72
    J86                   Q932
    108                   Q
                 Q109764
                 K103
                 K
                

Popatrzmy teraz na rozdanie z pozycji obrońcy E. Co robi rozgrywający? Próbuje eliminować kolory młodsze. Ostatnią rzeczą jaką teraz możemy zrobić jest zagranie Q, ponieważ rozgrywający przebije, skończy eliminację przebijając ostatniego trefla, zgra K i wpuści partnera pikiem, wymuszając zagranie w kiera lub podwójny renons.

Marek Wojciechowski

Tym razem lepiej

Kolejny przykład przymusu z turnieju 2013-09-16 (rozdanie 12):

                 875
                 AQ854
                 65
                 A43

                 AKT
                 KJ2
                 AKQ9
                 KT6

Rozgrywamy 7NT po wiście 7.
RHO dokłada damę do małego trefla ze stołu.
Bijemy królem i gramy K, obaj przeciwnicy dołożyli, więc liczymy lewy: 2 pikowe, 5 kierowych, 3 karowe i 2 treflowe. Trzynastą lewę może dać kolor karowy (JTx), treflowy (QJ sec) lub pikowy.
Sprawdzamy kara – obaj przeciwnicy dołożyli trzy razy, niestety walet nie spadł (ze stołu dokładamy pika). Teraz gramy małego trefla do asa, ale walet się nie pojawił. Jednak uzyskaliśmy cenną informację, pozwalającą uznać kontrakt za prawie pewny. Otóż RHO nie ma więcej trefli – dołożył 2.

Po ujawnieniu się sześciu trefli u LHO możemy przyjąć całkiem sensowne założenie, że ostatnie karo jest z prawej strony, co daje pewność wzięcia trzynastej lewy.

Powstała następująca końcówka:

                 87
                 AQ85         
                
                 4
    ???                   ???
                          ???
                          J
    Jxxx                 
                 AKT
                 J2
                 9
                 T

Zgrywamy trzy  kiery, doprowadzając do czterokartowej końcówki:

                 87
                 5         
                
                 4
    ???                   ???
                         
                          J
    J                    
                 AKT
                
                 9
                

w której, po zagraniu ostatniego kiera, przeciwnicy, chcąc utrzymać walety w karach i treflach mogą zostawić tylko po dwa piki.

Tym razem trzech rozgrywających stanęło na wysokości zadania.

Marek Wojciechowski

Turniej 2013-10-14

Liczymy do 12

Rozdanie nr 21

                 7
                 9876
                 K85
                 Q7653
    AJ62                  KQ1043
    1053                  AQ2
    7                     A632
    KJ1094                A
                 985
                 KJ4
                 QJ1094
                 82

Rozgrywamy kontrakt 6 z ręki W po wiście 8.
Liczymy lewy: piki – 5, kiery – 1, kara – 1, trefle – 2. Razem 9. Po oddaniu lewy na Q wyrobimy sobie dwie dodatkowe, a przebicie kara dostarcza lewę 12.

Ponieważ impas kier nie jest potrzebny (poza tym po tym wiście raczej się nie uda) więc bijemy asem.

Na początek sprawdzamy podział pików zagrywając np. do asa i do króla (walet będzie potrzebny jako dojście do ręki). Jeśli piki dzielą się 2-2, to możliwe będzie przebicie dwóch kar i powalczenie o lew 13 (przy Q w ręce N).

Przy podziale pików 4-0 przerywamy atutowanie po pierwszej rundzie pików. Konieczne będzie zastanie układu pozwalającego wykorzystać małe atuty na przebitki lub wyrobić trefle (pomyślimy nad rozgrywką jeśli taki układ atutów się ujawni).

W autentycznym rozdaniu piki dzieliły się 3-1 więc odblokowujemy trefle i przechodzimy do ręki za pomocą J. Na K usuwamy jednego kiera a na kolejnego trefla – Q. Położenie Q jest obojętne ponieważ przed zagraniem J powstała następująca końcówka:

                
                 97
                 K85
                 Q7
    6                     Q10
    105                   Q
    7                     A632
    J109                 
                
                 KJ
                 QJ1094
                

Do J  dokładamy Q i nawet jeśli Q weźmie lewę reszta będzie należała do nas.

Tak rozgrywając przegramy tylko wtedy gdy posiadacz trzech pików ma renons trefl (przy poczynionym wyżej założeniu, że piki nie dzielą się 4-0).

Ktoś może zapytać po co opisywać szczegółowo to rozdanie? Skłoniła mnie do tego kontrolka turniejowa.

Manewr wiedeński

Rozdanie nr 17

                 KJ103
                 A93
                 J73
                 AQ9
    98764                 5
    J106                  K874
    1095                  84
    K4                    W107653
                 AQ2
                 Q52
                 AKQ62
                 82

Po krótkiej licytacji rozgrywamy 6NT z ręki N. Wist (odwrotny) 10, z prawej K. Bijemy asem i sprawdzamy kara zagrywając raz w ten kolor – nie podzieliły się 5-0 więc liczymy lewy: piki – 4, kiery – 1, kara – 5, trefle – 2, razem 12.
Szansę na lew 13 daje K i J w jednej ręce (przymus). Zgrywamy 4 piki (wyrzucając ze stołu jednego kiera) i 3 kolejne kara (z ręki kier). Doszło do następującej końcówki:

                
                 A9
                
                 Q9
                         
    J106                  K8
                         
    4                     W7
                
                 Q5
                 2
                 8

w której zagrywamy 2 ale niestety przymus nie zaszedł. E dołoży kartę tego samego koloru co my z ręki N i weźmie ostatnią lewę.

Co się stało?

Otóż zapomnieliśmy o manewrze wiedeńskim, nazywanym niekiedy przymusem wiedeńskim, chociaż w istocie jest to manewr odblokowania koloru jednej z gróźb podczas ustawiania przymusu.
Przypuśćmy, że wcześniej zgraliśmy A. Wówczas końcówka będzie następująca:

                
                 9
                
                 Q9
                         
    J10                   K
                         
    4                     W7
                
                 Q
                 2
                 8

Zagrywamy 2 dokładając z ręki N 9 i tym razem E jest bezradny.

Na koniec dwie uwagi:

1. Opisany przymus zajdzie w tym rozdaniu po dowolnym wiście.

2. Proszę sprawdzić, że nie da się wziąć 13 lew jeśli K będzie trzeci (o ile nie nastąpi wist małym treflem lub kierem).

Marek Wojciechowski

Turniej 2013-12-09

Rozdanie 5

Technika ustawiania partnera w przymusie
Po licytacji (dla większej przejrzystości ręce zostały obrócone o 180 stopni w stosunku do oryginału):
S         W        N         E
1     pas    1    1
1NT   2     pas    pas
ktr      pas    3

Wist Q i wykłada się dziadek:

                 1032
                 J3
                 3
                 Q987432

                 KJ86
                 AK65
                 AJ7
                 A10

Bijemy asem i sprawdzamy trefle: As i 10. Z lewej K. Z licytacji i położenia ujawnionych do tej pory figur wnioskujemy, że A i Q są po prawej, a więc 5 nie da się przegrać. Kwitujemy ten wniosek lekkim żalem i walczymy dalej. Przeciwnik z lewej odchodzi blotką pik a E bije asem i powtarza pika. Ponieważ z prawej jest pięć kierów, więc jeśli jest tam, jak założyliśmy, również Q, to nie musimy puszczać do 10 – E znajdzie się w wyjaśniającym przymusie -. Bierzemy zatem K, dochodzimy do stołu przebitką karo i ciągniemy trefle.

Przed zagraniem ostatniego trefla doszło do (wyimaginowanej) końcówki:

                 10
                 J3
                 -
                 2
    -                     Q
    -                     Q10x
    -                     -
    -                     -
                 -
                 AK6
                 J
                 -

Po zagraniu trefla E musi się rozstać z Q (wyrabiając nam 10) lub wyrobić nam kiera. E po krótkim wahaniu dokłada K (???!!!), więc jedenastą lewę bierze J.

Co tu się stało? Pełny rozkład:

                 1042
                 J3
                 3
                 Q987432
    Q95                   A73
    107                   Q9842
    Q108652               K94
    K6                    J5
                 KJ86
                 AK65
                 AJ7
                 A10

Otóż obrońca W postanowił udowodnić, że potrafi ustawić przymus. Żeby to było możliwe musi się pozbyć Q (tym samym E staje się wyłącznym posiadaczem zatrzymań w kolorach czerwonych) a po dojściu K koniecznie zagrać w pika. Każdy inny ciąg wistów prowadzi do 10 lew. Obrońca (?) wywiązał się z zadania bez zarzutu.

Jak się wygrywa KMP?

Rozdanie 1

Licytacja:
N          E          S          W
pas      1     ktr       2

2       3     3

Po wiście A mamy rozegrać ten piękny kontrakt:

Q1092
Q104
KJ1065
8

S

N

K654
J9
Q932
A74

Na ewentualny kontrakt 4 przeciwników są tylko trzy lewy więc nie powinno być źle, ale dobrze by było trafić J i wygrać 3.
Wistujący powtarza kiera królem, ściąga A i odchodzi J. Wygląda na to, że E miał pięć kierów, singletona A, 3-4 trefle i 3-4 piki. Gdyby miał A, to chyba zalicytowałby 4, zatem asa pik powinien mieć jego partner. Dochodzę do stołu przebitką trefl, wyrzucam ostatniego trefla na Q i gram pika (może nie wskoczy asem). Niestety, wbrew założeniu as jest w ręce E, który odchodzi w podwójny renons treflem. Zirytowany nietrafną analizą próbuję wygrać kontrakt, przebijając w ręce i impasując J. W bierze waletem i grając kolejnego trefla zapewnia sobie wpadkę bez dwóch.

Rozdanie 2

BigDeal przydzielił mi takie karty: K86543 J97 KQ104.

Z lewej 1NT, partner pas a z prawej 2 (transfer). Myśląc ciągle o wpadce w rozdaniu 1 „zapominam” zalicytować 2. Przeciwnicy dochodzą do 4. Po kilku minutach okazało się, że szło nam 4 a przeciwnikom 5, więc straciliśmy szansę na opłacalną obronę, a może nawet na wygranie 4.

Rozdanie 12

Q1064 AKQ9 Q10 KQ6
Otwieram 1, partner 1. Po relay’u 2 dowiaduję się, że partner ma rękę w sile 7-10 i cztery piki. Wystarczyło zalicytować 2 i po 3 partnera – 3NT, na które brało się tyle samo lew co na grę kolorową. Z nieznanych mi powodów zalicytowałem 4.

Rozdanie 26

A98 109862 AK J109
Przeciwnik z prawej otwiera 1, wchodzę 1 (koszmar), po czym partner wistuje na 2 przeciwników w kiera tracąc w ten sposób dwie lewy. Okazało się, że takich szaleńców jak ja było jeszcze kilku, więc było jeszcze prawie 30% z rozdania.

Po obliczeniu wyników turnieju okazało się, że zdobyliśmy ponad 76%. Jak łatwo się domyślić z powyższych przykładów na ten wynik zapracowali głównie przeciwnicy.

Marek Wojciechowski